Posty

Wpis pierwszy

Witaliśmy Nowy Rok na balkonie, paląc jagodowe papierosy, pijąc szampana z papierowych kubków i oglądając fajerwerki sąsiadów. Dobrze było być znowu razem, po tej pandemicznej samotności. Obok mojego M., planujących ślub B. i K. i brata ze złamanym sercem, który jeszcze nie wie, że ten stan - w którym palisz chociaż nie palisz i pijesz chociaż nie pijesz, bo myślisz, że to może przynieść ci ulgę i czujesz się najbardziej samotny na świecie - to tylko etap przejściowy.  * M. zakłada firmę. Kocham jego odwagę i tę chęć do działania. Też miałam je kiedyś w sobie, teraz występują jedynie epizodycznie. Trochę ukryłam się przed światem w naszym-nienaszym nowym mieście - w zasadzie nie mam tu znajomych, pracuję z domu, czasem odezwę się do kogoś na spacerach z Taco, który niestety od operacji nie ma ochoty na jakieś dłuższe przechadzki. Jest mi wygodnie i niewygodnie naraz. Taki tryb życia bardzo cieszy moją introwertyczną duszę, a z drugiej strony jakoś nie umiem dobrze wykorzystać swoje...